top of page
287A6513.jpg

O Nas

Tomek, Karolina i psy do owiec, czyli skąd wzięło się Sabshai? Słowo 'sabshai' pochodzi z języka staroirlandzkiego i oznacza osobę pracującą w każdej pogodzie: deszcz, śnieg, upał, zimno, ... zawsze. Uznaliśmy, że idealnie pasuje jako nazwa naszej hodowli i w ogóle do tego czym się zajmujemy.
Oboje jesteśmy psimi zapaleńcami już od ponad 10lat, pochodzimy z różnych środowisk i zostaliśmy ukształtowani przez zupełnie inne warunki oraz czasy, ale zamiłowanie do psów i wspólna wizja tego co lubimy w życiu zdecydowanie nas łączy. Naszym celem jest hodowla psów do pracy, stabilnych psychicznie i odpornych na presję. Psy, które zniosą dużo i dużo są w stanie dać od siebie. Bazujemy na psach importowanych z Walii, Irlandii i Anglii (i czekamy na Szkocję), Każdy z nich jednak musi zasłużyć na przekazanie swoich genów pracą, a nie tylko wybitnym rodowodem. Naszym głównym celem jest hodowla i szkolenie psów do pracy w gospodarstwach z owcami lub innymi gatunkami. Bardzo lubimy psy oferujnące pracę na każdym gatunku zwierząt.
Chętnie też oddajemy nasze szczenięta do sportu jak agility, frisbee, czy obedience. Uważamy, że są to psy niesamowicie sprawne fizycznie, mają doskonałe popędy. Chcą pracować i współpracować z człowiekiem i cieszą się kiedy mogą to robić. Więc dlaczego nie wykorzystać ich potencjału w sportach? :)

Wszystkich zainteresowanych szczenięciem od nas serdecznie zapraszamy w odwiedziny!
Poniżej znajdziecie osobno opisane historie naszego psiego życia.

O Karolinie

Karolina pochodzi z Warmińskiej wsi, od dziecka miała kontakt z różnymi zwierzętami, biegała po dachach, wspinała się na drzewa i używała pola kukurydzy jako labiryntu. Pierwszego psa - Nukę, dostała mając 10 lat i od niego zaczęła się jej przygoda ze szkoleniem. Do psa dostała książkę o tresurze i krok po kroku uczyła Nukę zmian pozycji, chodzenia przy nodze i tak dalej. Następnym psem była Gala, owczarek szetlandzki -  matka Belli, od której zaczęła się pasterska droga Karoliny. Bella, która urodziła się w prima aprilis w 2009 roku, w zasadzie od szczenięcia pomagała przy zaganianiu gęsi, które hodowali rodzice Karoliny. Gęsi zawsze było sporo, minimum 2 tysiące sztuk na stanie. Mimo ilości pracy z gęsiami Karolina marzyła o prawdziwym pasterstwie, takim z owcami, i już w listopadzie 2009 roku wzięła udział w seminarium pasterskim w Pastuszkowie... Aaaa w grudniu tego samego roku jak każde typowe dziecko w Polsce Karolina dostała pod choinkę owce! Nie było łatwo ogarnąć te dzikie, wełniste bestie ale udało się coś wypracować i w 2011 roku Karolina z Bellą wystartowały  w pierwszych zawodach pasterskich, zdały HWT i były na zawodach w Czechach ze znajomymi.
Tutaj kilka filmików z pracy Belli:

Karolina nie zalicza się o Karolina nie zalicza się od osób lubiących starty w zawodach, dlatego rzadko bierze w nich udział, zdecydowanie bardziej w jej sercu gra praca w gospodarstwie.
Przez jakiś czas bardzo mało udzielała się pastersko, poza pracą w obejściu, ten czas był poświęcony koniom. Tata Karoliny zakupił kilka klaczy huculskich, do których z czasem dołączył większy tabun koni… była to doskonała sposobność do nauki mowy ciała zwierząt i zrozumienia ich zachowań, poprzez pracę z ziemi z problematycznymi sztukami, których w tym stadzie nie brakowało. Każdy wyprowadzony na prostą koń to satysfakcja i kolejne punkty doświadczenia.
Anie w pasterstwie ani w jeździectwie i pracy z końmi Karolina nie pobierała regularnych lekcji, w Pasterstwie były to dwa seminaria, a w jeździectwie rzeczywiście około pół roku jazd z trenerem. Praca z końmi z ziemi przychodziła dość naturalnie i była wspomagana książkami o jeździectwie naturalnym.
Drugim, wyczekanym psem Karoliny jest Brandon, syn Belli urodzony w czerwcu 2014 roku, który niestety nie załapał się już na wieloletnią pracę w gospodarstwie, szkolony niemal w trybie psa miejskiego, zaczął treningi w wieku roku aby po miesiącu dać HWT i wygrać klasę 1. W tym samym czasie co Bran HWT zdała również z Tomkiem Sisi, kelpie taty Karoliny - pierwsze kelpie w Polsce z tym egzaminem.

W roku 2016 Kelly Martin z Findley vue Farm zaprosił Karolinę z jej szelciakami do USA na swoją farmę ponieważ niesamowicie spodobał się mu sposób w jaki pracują i jak zostały wyszkolone. Był to wspaniały czas, warty zapamiętania, wiele odwiedzonych gospodarstw, poznanych wielu wspaniałych ludzi. W USA Karolina wraz z Bellą i 2 letnim Branem startowali w zawodach AHBA, zawsze zdobywając premiowane miejsca a czasami wygrywając w niezapomnianym stylu. Ten wyjazd dał też Karolinie możliwość starania się o uprawnienia sędziego AHBA, które obecnie posiada. (Album z wyjazdu)
Karolina z Bellą są też pierwszym teamem w Polsce startującym z  nie borderem w zawodach borderowych, w klasie 1 z całkiem niezłymi wynikami, np. 4/14, 3/8 :)
Teraz od początku roku 2018 zaczęła pracę ze swoim własnym border collie, roczną suką Nell pochodzącą z Anglii, choć zarzekała się, że bordera mieć nie będzie… Nell, początkowo planowana jako nowy pies nursery Tomka, wkupiła się w jej łaski i pozwala Karolinie uczyć się jak działa border collie :P
A ponieważ sheltie nigdy dość,  sierpniu 2018 roku z USA, z Kalifornii przyleciała Nortlight Bessy od Lindy Rorem, z doskonałą pasterską linią matki.

O Tomku

Tomek z kolei należy do młodych, wykształconych i z wielkich ośrodków z pewnymi pozacywilizacyjnymi popędami. Przygoda z psami rozpoczęła się dość standardowo, czyli od Tollera, którego należało nauczyć siad i przywołania. Przekształciło się to w dużo bardziej ambitne szkolenie i kolejnego psa – tym razem już border collie. Mamba pochodziła z hodowli sportowo/pasterskiej i tak Tomek dowiedział się o istnieniu ISDS. Z dwoma psami próbowali zawojować obedience. Na tamtą chwilę takie jeszcze starodawne obedience… ale zostało to tragicznie przerwane przez uczestnictwo w obozie pasterskim. Oczywiście nie był to specjalnie świadomy wybór … tak po prostu … border collie i pasterstwo, warto było spróbować. Przez około 2 lata Tomek starał się ciągnąć równolegle obi i pasterstwo i jeszcze amatorsko ćwiczyli sobie ratownictwo metodą na bringsel…, ale wszystkiego nie dało się połączyć i drogi obu, tj. obi i Tomka się rozeszły. W 2014 do Tomka trafiła Gem, pierwszy pies (no bądźmy dokładni – suka) dedykowana do pasterstwa, z doskonałym rodowodem …
W międzyczasie Tomek uczestniczył chyba we wszystkich seminariach pasterskich jakie odbywały się w Polsce: z Sergem van der Zweepem, Kevinem Evansem, Aledem Owenem i Michaelem Shearerem (dwa pozostałe współorganizował, a na wszystkich był tłumaczem). Jak sam mówi - to Kevin zmienił chyba wszystko w jego spojrzeniu na pasterstwo. Tomek dzieli swoje życie pasterskie na przed Kevinem i po Kevinie… były to tylko 3 dni na seminarium w Pastuszkowie, ale 3 dni, które zmieniły wszystko. I Aled i Micheal wprowadzili dużo do filozofii i rozumienia pasterstwa, ale to Kevin był osobą, która wywróciła wszystko do góry nogami, a właściwie postawiła na nogi. Ponadto nie omijał imprez na najwyższym poziomie: Mistrzostwa Świata w Szkocji, European Nursery … no i marzenie, aby samemu tam kiedyś zagościć.
Szkolenie Gem przebiegało bardzo sprawnie, już w 2015 roku wystąpili w zawodach klasy open. Wprawdzie nie były to występy stabilne, i trafiło się trochę DIS’ów i TIME’ów, ale doświadczenie nie poszło w las (choć należałoby rzec – w pastwisko). Zbudowane doświadczanie zaowocowało doskonałym rokiem 2017, kiedy to w parze z Gem wygrali 2 największe triale w Europie Środkowej czyli Czech Open i German Open. Dodajmy, że są pierwszymi i jak na razie jedynymi przedstawicielami naszego pięknego kraju, którym udało się wygrać tzw. Europejski Open Trial. Obecnie Gem ma 5 lat i mamy nadzieję, że jej kariera trialowa będzie jeszcze rozkwitać, a Tomek cały czas nad nią (i z nią) pracuje, coś tam poprawia, ćwiczy, dłubie, wzmacnia…
Kolejnym psem, który do niego przybył to Bob. Tym razem rodowód już nie tak znany. Dużo bardziej farmerski, ale szczeniak wyglądał na niezłego kozaka, więc należało go brać. Dość spontaniczna i nieplanowana decyzja, której jednak Tomek nie żałuje. A pół roku później znowu nieco spontanicznie przybyła Mo. I tak zbudował się całkiem niezły team.
Bob i Mo również szybko doskoczyli do klasy open. Bob w 2016 roku miał już na swoim koncie pierwszą wygraną w klasie open w Czechach (1.5 roku!). W marcu 2018 oboje wystartowali w European Nursery Championship (Bob – 2 lata, Mo – 1.5 roku). Bob zajął 35 miejsce na 173 teamy, najwyższe jak na razie wśród przedstawicieli z Polski. Długotrwałe kontuzje latem 2018 niestety nieco wstrzymały ich rozwój, ale już wracają do gry i czekamy ENC 2019.
A poza tym w kolejce czekają młode psy. Najbardziej obiecująco wyglądają szczeniaki po Gem Tomka i Roy’u Paddiego Fanning. Czyli Tomek nie może doczekać się przełomu wiosny i lata 2019…

stopka_dluga.jpg

Sabshai sheepdogs kennel

Karolina Walczak, Tomasz Nowakowski

plsheepdogs@gmail.com

Poland

Contact

© 2023 by Name of Site. Proudly created with Wix.com

bottom of page